Blog
Notatki
insane
insane gkchesterton.pl
23 obserwujących 10 notek 135596 odsłon
insane, 25 marca 2017 r.

Kryzys humanitarny w niemieckich burdelach

Myślę, że wielu ludziom umknęło niedawne wydarzenie, dowodzące, że są w Polsce środowiska trzymające rękę na pulsie światowych trendów i że 16 rocznica strajku prostytutek w Kalkucie nie przeszła u nas bez echa. Tak - ci którzy zawczasu nie zapisali sobie tej daty w kalendarzu i nie celebrowali z całym światem, mogą odetchnąć z ulgą - nie było blamażu, obchody się odbyły. Przyjęły one postać tzw. SexWorkFest i miały miejsce. w Warszawie. Nie wiem ile osób wzięło w nich udział, ale chyba nie miały skali indyjskiego marszu, w którym szło 25 tysięcy "sexworkerów" (tak teraz należy nazywać prostytutki) - na to jeszcze musimy poczekać, a przede wszystkim chyba zapracować, bo - jak łatwo się domyśleć - polskie społeczeństwo ma bardzo zacofane podejście do sexworkingu i nie traktuje go, jak normalnej pracy.

Działania nad zmianą tego opłakanego stanu rzeczy już trwają i należy się spodziewać, że o ile nasze matki i żony jeszcze prostytucję potępiały, o tyle przed naszymi córkami droga do kariery w burdelu będzie już stała, pardon le mot, otworem. Szczególnie, że za promocję tej formy zarobkowania wzięły się tuzy pokroju pani Ewy Wanat, a jeśli przyjrzeć się zjawisku nieco bliżej, zobaczymy, że na ocieplenie wizerunku prostytucji oraz samych prostytutek w pocie czoła już od lat pracują tzw. środowiska feministyczne oraz poważne ośrodki akademickie.

Co dla jednych jest upragnionym ideałem, dla innych okazuje się udręką i tak właśnie jest w przypadku prostytutek, które w Polsce mogą swój proceder uprawiać legalnie, a przy tym nie mają obowiązku ani płacić składki ubezpieczenia zdrowotnego, ani ZUS, ani podatku dochodowego i choć trudno w to uwierzyć - taki właśnie stan rzeczy uważają za niewłaściwy. Ba! "niewłaściwy" to mało powiedziane - według środowisk feministycznych taki stan rzeczy jest dosłownie "formą przemocy". Podobną myśl wyraziła wspomniana pani Wanat, która zagrzmiała ze swego facebookowego profilu:

"Prostytucja, czyli sexwork, to praca jak jak każda inna. Jeszcze tylko dziś w Warszawie SexWorkFest. Czas skończyć z hipokryzją i zacząć traktować z szacunkiem seksworkerki i seksworkerów. Zalegalizować sexswork, tak by pracownicy seksualni mieli te same prawa (i obowiązki oczywiście) tak, jak pracownicy innych branż. Tak jak jest w Niemczech - mają związek zawodowy, płacą podatki, są ubezpieczone i ubezpieczeni, mają swoje stowarzyszenia, biorą oficjalnie udział w życiu publicznym."

Tu już sprawa nabiera powagi, bo nie dość, że brak obowiązku podatkowego świadczy o bezprawiu, to na dodatek "nie jest jak w Niemczech", a przecież kto to słyszał, żeby gdzieś "nie było jak w Niemczech"? Pani Wanat z całą pewnością nie mieści się to w głowie, ale przyznajmy też, że stanowi ona przypadek szczególny, ponieważ od mniej więcej roku każdy swój tekst opatruje takim oto dopiskiem:

"Ewa Wanat pisze w Berlinie książkę „Życie z Innym” dzięki wsparciu Fundacji Współpracy Polsko Niemieckiej i Fundacji Teatru Ósmego Dnia."

Należy więc rozumieć, że od samej konieczności wspominania o tym za każdym razem, gdy wypowie się publicznie, mogło jej się coś z tymi Niemcami w głowie zafiksować, choć z drugiej strony - być może jest w tym jakiś głębszy sens, ponieważ w NFZ można się ubezpieczyć dobrowolnie, składkę ubezpieczenia emerytalnego można równie dobrowolnie odprowadzać na prywatne konto, albo i do skarbonki, a jeśli idzie o podatek dochodowy, to także nie ma najmniejszego problemu, aby w jakiś deszczowy dzień wyjść z domu i wyrzucić odpowiednią sumę prosto w błoto, bez angażowania całego aparatu skarbowego i wychodzi na to, że Pani Wanat występuje w roli niemieckiego posłańca, tylko czego dokładnie nasi sąsiedzi od nas chcą? Na to pytanie pani Wanat odpowiada bardzo enigmatycznie, bijąc po oczach cytatem z wywiadu, jaki dla "Dużego Formatu" przeprowadziła z prostytuującą się w Berlinie "Mirą" -

"Jestem normalna! - Przeszłam terapię od polskości, pozbyłam się wstydu".

Z tym pozbywaniem się wstydu musi chodzić o coś poważnego, ale że nie mam ani dostępu do papierowego wydania, ani do wydania cyfrowego "DF", musiałem do bardziej wyczerpującego ujęcia tej intrygującej kwestii dojść okrężną drogą i najpierw zwrócić się do "Krytyki Politycznej", która - słowami niejakiej Świętej Ladacznicy - również ubolewa, że polskie prostytutki patrzą tęsknie w kierunku Berlina, gdzie mogłyby wreszcie po ludzku płacić podatki i poddawać się kontrolom tamtejszego Sanepidu, a następnie - idąc jego tropem dojść wreszcie do sedna sprawy, skrytego nie tyle w samym tekście, co pseudonimie jego autorki.

Jak naucza Izabela Cisek-Malec, "pierwsza Coacherka Ciała, nauczycielka świadomej seksualności, trenerka relacji intymnych, mentorka, dziennikarka, wykładowczyni, stylistka i projektantka butów" w jednym:

Opublikowano: 25.03.2017 09:12.
Autor: insane
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

image

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Tylko wiara naturalna stoi na niższym poziomie, niż pewnik, ponieważ jest z definicji...
  • W jaki sposób PO chce zagwarantować, że prokuratura otrzyma dokłądnie tę samą kopertę z...
  • Bardzo ciekawe, ale brakło mi paru przykładów - Maksymiliana Kolbe oraz Edyty Stein (jest...

Tagi

Tematy w dziale