Blog
Notatki
insane
insane gkchesterton.pl
23 obserwujących 10 notek 135596 odsłon
insane, 26 maja 2017 r.

Nie róbmy polityki, organizujmy festivale

1061 7 0 A A A

Gdyby ktoś zapytał, czy niesławna "wojna polsko-polska" ma jakieś dobre strony, to moim zdaniem można by wskazać przynajmniej jedną - dzięki niej możemy dostrzec to, co dzieje się pod podszewką naszego życia społecznego. Były dyrektor Festiwalu w Opolu, Jacek Kręcik, stwierdził niedawno w radiu Tok FM, że "Zawsze ten festiwal był ważny dla Opola i telewidzów, a kulisy były mniej istotne" - afera wokół Festiwalu trochę nam te kulisy odsłania i pokazuje wprost, że związki tzw. "kultury" z polityką, ale i biznesem, nie są tak luźne, jakby niektórzy chcieli.

Można oczywiście twierdzić, że festiwal w Opolu jest specyficzny, bo organizuje go Telewizja publiczna, a ta - jak wiadomo - zawsze jest rządzona przez polityków, albo przynajmniej ludzi z politycznego nadania, więc tam związki tzw. "kultury" z polityką są nieuniknione, ale poza tym - tzw. "kultura" jest generalnie wolna od polityki, lub luźno z nią związana, bo z definicji stanowi sferę wolnej, niezależnej ekspresji osób nie żyjących sprawami przyziemnymi. Do wiary w takie cuda odwołują się od jakiegoś czasu przeróżni artyści, przekonujący nas, że nowa władza chce lub wręcz praktykuje "upolitycznianie kultury", dotąd jakoby wolnej od tego typu obciążeń - niestety nawet niezbyt dogłębne wejżenie pod podszewkę tego, co nazywamy ogólnie "kulturą", nie pozostawia najmniejszych złudzeń, że jest to w najlepszym wypadku pobożne życzenie.

Przejdźmy jednak do konkretów - festiwal w Opolu posiada być może jakąś wartość sentymentalną i zajmuje szczególne miejsce w sercach wielu ludzi, ale w rzeczywistości jest wydarzeniem raczej marginalnym - na festiwalowej mapie Polski liczą się Open'er Festival, Warsaw Orange Festival, Przystanek Woodstock, Off Festival, czy poznańska Malta. Są to wielkie wydarzenia, pełne zagranicznych gwiazd, przyciągające dużą publiczność - także spoza Polski. Opole to przy nich po prostu prowincjonalny jarmark, albo skansen, jak kto woli.

Historia Off Festivalu zaczyna się w roku 2006 w Mysłowicach, a jego pomysłodawcą i dyrektorem jest Artur Rojek, znany szerzej jako wokalista grupy Myslovitz, popularnej głównie w latach dziewięćdziesiątych. Myslovitz zaczynało karierę pod skrzydłami wytwórni MJM Music PL, której założycielem był Andrzej Paweł Wojciechowski - wieloletni pracownik Polskiego Radia, a także - przez jakiś czas - spiker Polskiej Redakcji Radia Moskwa, który w latach 80 "często wyjeżdża do Londynu" i stamtąd "nadsyła korespondencje telefoniczne do radia i wraz z żoną Małgorzatą Maliszewską zaczyna pośredniczyć w sprzedaży ówczesnym polskim firmom płytowym licencji na atrakcyjne tytuły z katalogu EMI i CBS oraz pośredniczy w imporcie do Polski płyt kompaktowych - najpierw tych dwóch koncernów a wkrótce właściwie wszystkich liczących się wytwórni płytowych". Po "transformacji ustrojowej" wraca do Polski i ma właściwie gotowy prywatny biznes - zakłada wytwórnię MJM. Jego żona z kolei, pracuje w Międzynarodowym Sekretariacie International Federation of Phonographic Industry nad regulacjami w zakresie praw autorskich, co owocuje założeniem Związku Producentów Audio-Video, a w roku 1993 zasiada w Radzie Kultury przy Prezydencie Lechu Wałęsie, gdzie reprezentuje branżę fonograficzną.

Myslovitz rozpoczyna poważną karierę rok później, w 1994, podpisując kontrakt z wytwórnią Andrzeja Wojciechowskiego, poźniej przechodząc do "stajni" Sony Music Polska, której dyrektorowała Małorzata Maliszewska. Zespół miał okazję nagrać kilka utworów do polskich filmów - pierwszym były "Młode wilki 1/2" Jarosława Żamojdy - członka Fundacj "Nautilus", która wsławiła się budową pomnika UFO w Emilcinie. Kolejne filmy to "Duże zwierzę" oraz "Pogoda na jutro" Jerzego Stuhra, oraz "To my" Waldemara Szarka.

Przygoda ze światem filmu nie skończyła się na nagraniu tych kilku piosenek - w roku 2002 grupa przeszła pod skrzydła Pomatonu i planowano dla niej międzynarodową karierę, w związku z czym nagraniem teledysku do anglojęzycznej wersji "Długiego dźwięku samotności" zaszczycił ją zdobywca dwóch Oskarów Janusz Kamiński. O jego zapale niech świadczy fakt, że ponoć "odrzucił wtedy ofertę Martina Scorsese, aby móc pracować z Myslovitz. Określił się „fanem” Myslovitz, mówiąc: Pracuję tylko dla Spielberga i dla Myslovitz [...] Pieniądze nie odgrywają tutaj żadnej roli. Czego się nie robi dla swoich idoli!". Niestety, grupa Myslovitz kariery poza polską nie zrobiła.

Z wytwórnią Pomaton również wiąże się ciekawa historia - została ona założona w 1990 roku przez członków harcerskiej drużyny "Pomarańczarnia" - Piotra Kabaja, Tomasza Kopcia, Monikę Zapendowską i Piotra Kostro. Jak możemy przeczytać na stronie "Pomarańczarni", pomimo przynależności do struktur ZHP, cieszyła się ona w latach 70 i 80 dużą niezależnością, a "dla niezależności Szczepu w latach 70 i 80 nie bez znaczenia były również koneksje w aparacie władzy, wojsku i organach bezpieczeństwa ze strony rodziców części harcerzy" - nie wyciągajmy jednak pochopnych wniosków, choć z pewnością warto zapamiętać to swoiste rozumienie "niezależności", choćby ze względu na ciężar gatunkowy tego pojęcia w dzisiejszych dysputach o tzw. "kulturze".

Opublikowano: 26.05.2017 00:27.
Autor: insane
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

image

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Tylko wiara naturalna stoi na niższym poziomie, niż pewnik, ponieważ jest z definicji...
  • W jaki sposób PO chce zagwarantować, że prokuratura otrzyma dokłądnie tę samą kopertę z...
  • Bardzo ciekawe, ale brakło mi paru przykładów - Maksymiliana Kolbe oraz Edyty Stein (jest...

Tagi

Tematy w dziale Kultura