Blog
Notatki
insane
insane gkchesterton.pl
23 obserwujących 10 notek 135596 odsłon
insane, 15 lipca 2017 r.

Lourdes Cymru, czyli jak Katolicyzm przetrwał na Wyspach brytyjskich. Cz. 1/2

476 6 0 A A A

Życie księżniczki nie zawsze jest łatwe, szczególnie gdy o jej względy zechcą zabiegać natrętni i brutalni mężczyźni. Tak było w przypadku Winifredy, córki walijskiego księcia Tewytha, o której rękę starał się niejaki Caradoc, dowódca wojskowy z Hawarden. Nie tylko nie przypadł on do gustu pięknej dziewczynie - propozycja małżeństwa w ogóle stała w opozycji do jej planów życiowych, gdyż Winifreda, podobnie jak jej wujek Beuno, postanowiła wstąpić do zakonu. Kiedy oświadczyła to Caradocowi ten wpadł w szał, a Winifreda widząc że ma do czynienia z szaleńcem zaczęła uciekać, chcąc schronić się w opactwie swego wuja, w obawie o swoją cnotę oraz życie. Niestety, nim dobiegła na miejsce Caradoc dopadł ją i jednym ciosem miecza odrąbał głowę, a jak podaje legenda - w miejscu gdzie jej głowa dotknęła ziemi natychmiast wytrysnęło źródło. Wujek Beuno wybiegł co prawda na pomoc dziewczynie - cóż jednak mógł uczynić? Poza modlitwą nad martwą Winifredą nie pozostało już nic, ale modlił się tak gorliwie, że ciało i głowa dziewczyny zrosły się, pozostawiając jedynie szramę na szyi. Winifreda powróciła do życia, Caradoc - według jednych, został już na miejscu pochłonięty przez ziemię - według innych, został zabity przez brata Winifredy jakiś czas później. Takie szczegóły są jednak już chyba niemożliwe do ustalenia, ponieważ wszystko to działo się w VII wieku i przez stulecia było przekazywane z ust do ust, zanim w wieku XII historia została po raz pierwszy spisana. Pewne jest jedynie to, że zarówno Winifreda, jak i Beuno są Świętymi Kościoła katolickiego oraz prawosławnego, a woda ze źródła św. Winifredy płynie do dziś. Źródło to jest od niemal czternastu stuleci celem nieprzerwanych pielgrzymek i słynie z licznych uzdrowień oraz innych cudów, tak że przez miejscowych nazywane jest "Lourdes Cymru", czyli walijskim Lourdes. Miasteczko, w którym obecnie znajduje się studnia oraz sanktuarium św. Winifredy nosi zaś wdzięczną nazwę Holywell, czyli dosłownie "Święta Studnia".

Pielgrzymki do Holywell trwają, jak wspomniałem, nieprzerwanie od VII wieku, co jest w wypadku Wielkiej Brytanii fenomenem, ponieważ pierwsza połowa XVI wieku przyniosła tej nieszczęsnej Wyspie tzw. reformację oraz antykatolickiego tyrana - Henryka VIII, który oprócz tego, że zajął się intensywną grabieżą majątku świętego Kościoła oraz jego wiernych, zakazał również pielgrzymowania, widząc w nim objaw "papistowskiej zabobonności". Jako że Henryk traktował swoją władzę bardzo poważnie, za złamanie tego zakazu groziła śmierć i wielu pielgrzymów rzeczywiście ją poniosło, podobnie do niezliczonych duchownych, broniących wielusetletniego dziedzictwa Chrześcijaństwa przez reformacyjną barbarią. Zanim to jednak nastąpiło Holywell i św. Winifreda zajmowali szczególne miejsce w duchowej historii Anglii. Na tablicy pamiątkowej, znajdującej się w Sanktuarium, możemy przeczytać, że w roku 1189 pielgrzymkę doń odbył Król Ryszard Lwie Serce, a w 1416 - Król Henryk V, który rok wcześniej właśnie u św. Winifredy szukał wsparcia przed zwycięską bitwą pod Azincourt. W roku 1461 do Holywell przybył z kolei świeżo upieczony Król Edward IV i miał swoją koronę posypać ziemią zebraną u brzegu świętej studni. Ojciec Christopher David, historyk Sanktuarium, w swojej pracy wspomina również, że wśród darczyńców Świątyni znaleźli się m. in. Hrabina Warwick, Król Ryszard III oraz Hrabina Richmond, Małgorzata - a jej syn, Król Henryk VII miał statuę św. Winifredy w swojej kaplicy w Opactwie Westminster.

Reformacja dla Holywell zaczęła się stosunkowo niewinnie, choć w sposób zdradzający jej rzeczywistą istotę i nadrzędny cel - w roku 1537 Henryk VIII najpierw rozwiązał opiekujący się Holywell zakon Cystersów, a następnie posłał do Sanktuarium niejakiego Wiliama Holcrofta, którego zadaniem miało być zbieranie datków, zostawianych przez pielgrzymów i wysyłanie ich królowi. Nie były to pieniądze małe, ponieważ Holywell znajdowało się - że tak powiem - u szczytu swej popularności, a 100 lat wcześniej, w roku 1427, Papież Marcin V zezwolił Cystersom zarządzać ofiarami zebranymi za udzielanie odpustów. Złodziejska misja Holcrofta nie zakończyła się jednak sukcesem, ponieważ na miejscu wciąż przebywali braciszkowie Cystersi i pieniędzy mu nie oddali. Nie wiadomo dokładnie, jak dalej potoczyła się cała ta historia, ponieważ nie zachowały się żadne zapiski z tamtego czasu, a kolejne dotyczą już okresu lat 1553-58, kiedy to władzę objęła "Bloody Mary", czyli Królowa Maria I, która na kilka lat przywróciła Katolicyzm do łask. Pielgrzymujący do Holywell mogli znów liczyć na odpust a do Sanktuarium przybył stały kapłan, radość nie trwała jednak długo - jedynie do 1559 roku i wstąpienia na Angielski tron królowej Elżbiety I, która z kolei przywróciła do łask protestantyzm i wznowiła prześladowania Katolików, tym razem na dobre.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

image

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Tylko wiara naturalna stoi na niższym poziomie, niż pewnik, ponieważ jest z definicji...
  • W jaki sposób PO chce zagwarantować, że prokuratura otrzyma dokłądnie tę samą kopertę z...
  • Bardzo ciekawe, ale brakło mi paru przykładów - Maksymiliana Kolbe oraz Edyty Stein (jest...

Tagi

Tematy w dziale Kultura